niedziela, 8 listopada 2015

Witajcie!

Jeżeli ktokolwiek jeszcze tutaj jest to zapraszam :
http://siatkowkawmoimsercu.blogspot.com/

sobota, 28 lutego 2015

Zapraszam !

Zapraszam na coś nowego, niezpodziewnego wymyślonego w jednej chwili. Będzie to krótka historyjka na pewno nie z One Direction tylko z siatkarzami. Więcej dowiecie się na blogu:
http://gdyby-bylo-cos-nie-tak.blogspot.com/

Pozdrawiam 
Szczypiorek :*

czwartek, 20 lutego 2014

Nowy blog !

Witajcie kochani! Postanowiłam założyć nowego bloga na którego bardzo serdecznie was zapraszam jeszcze dziś powinna pojawić się fabuła a jutro bohaterowie!Zapraszam!
http://one-life-one-love-one-hate.blogspot.com/

wtorek, 11 lutego 2014

Informacja

A więc tak kochani. Postanowiłam że rozdział 23 to definitywny koniec. Cudownie mi było przez te 4 miesiące. Dziękuje wam za każdy komentarz za każde wyświetlenie dziękuje wam za wszystko.Niedługo powinnam założyć kolejnego bloga.Kocham was.!!!!!!!!♥

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 23

Rozdział 23
 
                        Na początek chciałaby złożyć serdeczne życzenia kaczuszcemartin  która dzisiaj obchodzi urodziny.Mam nadzieję że nie obrazisz się że zacznęł po imieniu.Zacznę to co nie udało mi się powiedzieć kiedy się widziałyśmy.A więc kochana Angeliko życzę ci aby spełniły się wszystkie twoje marzenia.Aby dobrze ci szło przy nowym blogu i abyśmy w końcu wcieliły w życie ten plan z sylwestra.Abyś była tą samą cudowną osobą co przez te 10 lat.Płakać mi się chce.No i jeszcze raz wszystkiego co najlepsze kochana ten rozdział jest dla ciebie!!
                              ***Niecały rok później*** 
20 sierpnia.Ten dzień zapamiętam na zawsze.To właśnie tego dnia poznałam osobę z którą chcę spędzić resztę mojego życia.Przytulny kościołek w Holmes Chapel.Brat który prowadzi mnie do ołtarza.To jest ten dzień.Zawsze marzyłam żeby to tata prowadził mnie do ołtarza ale niestety.Louis jako drużba Harrego, Jade jako drużba u mnie.Płacząca mama Harrego, jego siostra i ojciec.Rozalia w drugim rzędzie wraz z cudownym Kylem przesłodkim chłopczykiem, którego mam zaszczyt być chrzestną.Zayn z Perrie  którzy poprali się 3 miesiące temu.Jessica z Finickiem sympatyczny mężczyzna.Liam i Daniell.Niall siedzi sam, ponieważ Jade zajmuje miejsce drużby.Właśnie kto by pomyślał Jade i Niall.Dobrali się wariaci.Leight i Michael dobry facet.No i mój wybranek który uśmiecha się do mnie w ten swój zabójczy sposób.I ja ukradkiem powstrzymująca łzy nie chcąc zepsuć perfekcyjnego makijażu.Ubrana w śliczną białą suknię.
Kto by pomyślał że zaprzyjaźnie się z Little Mix i One Direction i właśnie będę wychodzić za mąż za Harrego Edwarda Stylesa.Harry oświadczył mi się w swoje urodziny.Ciekawy pomysł.Zgodziłam się bez wachania.Zaczęły grać organy.Razem z bratem szłam przez kościół.Wszystkie oczy skierowane były na mnie.Chciałam zacząć patrzeć w podłogę ale jak można na swoim ślubie unikać wzroku wszystkich?No nic raz trzeba przeżyć bycie w centrum zainteresowania.
Przysięga małżeńska.Kiedy był ślub Rozali i Nathana płakałam przy niej.To takie cudowne słowa:
,,Ja Caroline biorę ciebie Harrego za męża i ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci"
,,Ja Harry biorę ciebie Caroline za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci"
A może to tylko puste nic nieznaczące słowa?A może po czterech miesiącach będziemy mieli siebie dość?
Małżeństwo to jest coś na zawsze.Tak mnie uczyli rodzice.I mam nadzieję, wierzę w to  że z Harrym to będzie na zawsze.

                                           Wesele
Pierwszy taniec.Miłość krążąca wkoło nas.
-Od dziś jesteś moja-szepną-Tylko i wyłącznie moja
Przeszły mnie dreszcze.Choć jestem z nim dobrych kilka miesięcy jego słowa dalej wywołuja rumieniec na mojej twarzy.
-Cieszę się że dalej tak na ciebie działam-szepną znowu
Ja się tylko uśmiechnęłam.Stać mnie było tylko na te słowa:
-Kocham cię Harry!Bardzo cię kocham
-Ja ciebie też kocham Caroline-powiedział i wtulił się we mnie
Cudowne wesele w cudownym towarzystwie.To najlepszy dzień w moim  życiu.Od dziś jestem Caroline Styles.
*******************************************************
-Dzień dobry kochanie-szepną Harry kiedy otworzyłam oczy
-Bardzo dobry-szepnęłam-Teraz to tak będzie zawsze?
-Myślę że oczywiście kochanie-powiedział
-Która godzina?-zapytałam
-11-odparł
-Trzeba zbierać się na poprawiny-powiedziałam i już wstawałam
-Spokojnie kochanie-powiedział i przytulił mnie do siebie
-Harry trzeba się zbierać- starałam sie coś powiedzieć pomiędzy pocałunkami
-Kochanie mamy całą wieczność -powiedział
-No widzisz wieczność więc wstawaj i się zbieraj-powiedziałam
-Co ty ze mną robisz kobieto -jękną
-No już-powiedziałam i poszłam do łazienki 
*****************************************************
-Cieszę się że jesteś szczęśliwa-powiedział do mnie mój brat kiedy tańczyliśmy
-Ja też się cieszę że ty jesteś szczęśliwy-powiedziałm
-Rodzice byliby z nas dumni-powiedział -Wiesz udało mi się skończyć z przekrętami ojca i zacząłem znowu rozkręcać jego firmę
-To wspaniale-powiedziałam
Nareszcie wszystko jest dobrze.Mam cudowne życie.Zdałam pierwszy rok studiów, dostałam stypendium.Mam cudowną rodzinę.Dopiero teraz czuję że żyję pełnią życia!
*******************************************************
Przepraszam że tak późno ale chciałam sie wyrobić na 4 lutego!Nie mam natchnienia na jakąś wyrafinowaną notkę więc tylko mam prośbę komentujcie 3 komentarze i 24 w sobotę!!
Kocham was Szczypiorek !
A i mówcie mi kiedy macie urodzinki.
A i przepraszam za błędy!!!

wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 22

Rozdział 22

****Oczami Rozalii****
dwa tygodnie później 
Za niecały tydzień święta.Całe szczęście że mam dla wszystkich prezenty które kupiłam na początku grudnia.Nawet nie zorientowałam  się kiedy minęły te 2 tygodnie.Całe moje dwa tygodnie to szpital i kiedy zostawałam poganiana przez Caroline to dom.Przez te całe dwa tygodnie rozmawiałam z Nathanem.Chłopak parę razy złapał mnie za rękę i się uśmiechną.Teraz właśnie siedziałam u narzeczonego.
-Za niecały tydzień święta kochanie-powiedziałam do ukochanego-Pewnie spędzimy święta razem..tutaj-po policzku popłynęło mi kilka łez. Planowaliśmy święta u moich rodziców.A teraz?Zostaje nam szpital.Popatrzyłam w zamknięte oczy ukochanego.
-Kochanie?-zdziwiłam się.On się tylko uśmiechną.Wyszłam szybko z sali i pobiegłam do gabinetu doktora
-Panie doktorze Nathan się obudził-powiedziałam do doktora i szybko wróciłam do sali w której leżał Nathan 
-Dzień dobry panie Nathanie jeśli coś pana boli proszę kiwnąć głową-powiedział doktor i latarka zaczął sprawdzać oczy Nathana
-Nic mnie nie boli-powiedział z wielką chrypką która była strasznie seksowna-Kiedy będę mógł z tąd wyjść?
-Musimy zrobić wszystkie badania i jeśli badania nic nie wykarzą to za dwa dni być może będzie pan mógł wrócić do domu-powiedział doktor i wyszedł z sali 
-Nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa że się obudziłeś -powiedziałam do narzeczonego
-Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy że mnie nie zostawiłaś.Że mimo wszystko jesteś ze mną.Na dobre i złe.-powiedział 
-Przecież sam powiedziałeś że już jesteśmy na siebie skazani-powiedziałam z uśmiechem
*****************Oczami Caroline***********************
Razem z Harrym siedzieliśmy w domu Rozalii i Nathana.
-Harry jedź do rodziców na święta-powiedziałam do chłopaka.
-Nie Caroline.Pojadę do moich rodziców tylko z tobą-powiedział i złapał mnie za dłoń
-Harry!Nie chcę żebyś zmarnował sobie święta-powiedziałam
-Święta spędzone z tobą będą cudowne.Nieważne gdzie ważne że z tobą-powiedział .A ja go pocałowałam.Nasz cudowny namiętny pocałunek przerwał telefon.
-Halo Rose coś się stało?-zapytałam przerażona
-Tak!Nathan się obudził i czuje się świetnie-powiedziała a ja zaczęłam skakać jak mała dziewczynka.
-Co?To super zaraz będziemy-powiedziałam.Kiedy się rozłączyła ze szczęścia wskoczyłam na kanapę i zaczęłam skakać.Harry patrzył na mnie z przerażeniem.A ja zaczęłam się śmiać.
-Dobra choć jedziemy-powiedziała
W ciągu 10 minut byliśmy w szpitalu.Harry cały czas patrzył na mnie zaszokowany i wybuchał niepochamowanym śmiechem.
-Nathan!Boże bracie-powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka
-Cześć siostrzyczko miło cię widzieć-powiedział-Wracajcie już do Londynu
-Chcesz mnie wygonić?-zapytałam
-Nie ale już wystarczjąco dużo tutaj przesiedzieliście-powiedział-Jedźcie na święta 
-Możemy jeszcze zostać..
-Nie Caroline jedź do rodziców Harrego i baw się dobrze-powiedział mój brat 
-OK, ok no to wesołych świąt kochani prezenty dostaniecie po świętach bo wiecie-powiedziałam i przytuliłam Rozalie 
-Mam wiadomość panie Nathanie-do sali wszedł doktor-Wyniki badań wyszły bardzo dobrze i dziś o 19 może pan wrócić do domu
-To świetnie dziękuje doktorze-powiedział Nathan i tak po prostu wstał z łóżka 
-Wesołych świąt kochana-powiedział i mnie przytulił
-Wesołych świąt braciszku-powiedziałam
-Dbaj o nią Harry-powiedział na pożegnanie do Harrego 
Przytuliłam jeszcze raz Rozalie i wyszliśmy ze szpitala
-To co najpierw Londyn a potem Holmes Chapel?-zapytałam chłopaka w samochodzie
-Właśnie ten kierunek kochanie-powiedział
-Kocham cię-powiedział-To będą najlepsze święta ponieważ
-Ponieważ spędzę je z osobą którą kocham-przerwałam mu wykorzystując jego słowa
******************************************************
22 o boże 22.Ok kolejny być może w Piąteczek nie chcę mi się was nudzić notką kochani.P
Szczypiorek


sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 21

Rozdział 21



************Oczami Rozalii*******************
Zerwałam się.To był tylko zły sen.Tylko zły sen Rozalia.Westchnęłam i opadłam na łóżko.Które musiałam zajmować sama.Bez Nathana czuje się pusta.On mnie wypełnia.Jest częścią mnie.Nie wyobrażam sobie życia bez niego.Zaczęłam przypominać sobie cudowne chwile z naszego wspólnego życia.Nasze pierwsze spotkanie.To było 3 lata temu.Pamiętam to tak jakby było to wczoraj.
Wspomnienie
Jechałam do mojej przyjaciółki .Kiedy Nathan staną na pasach.
Nagle zachamowałam.
-Co pan wyprawia!-krzyknęłam do chłopaka kiedy wychyliłam się z samochodu
-Proszę mi pomóc-powiedział otworzył drzwi od strony pasażera i usiadł.
-Co pan wyprawia?-zapytałam zdenerwowana
-Mów my sobie na ty a teraz jedź szybko jedź-powiedziała a ja z przerażenia się go posłuchałam 
-O co ci chodzi a i jak masz na imię-zapytałam
-Jestem Nathan, posłuchaj zaufaj mi jedź jakimiś uliczkami tak aby zgubić tych którzy jadą za nami-powiedział-A ty jak masz na imię?
-Jestem Rozalia ale mów mi Rose-powiedziałam i skręciłam w jakąś uliczkę, jechałam dość szybko to dziwne częściej bałam się jechać tak szybko-Powiesz mi o co chodzi?
-Może później jak ich zgubimy-powiedział i odwrócił się do tyłu
Był bardzo seksowny miał na sobie szarą koszulkę a na nosie okulary przeciwsłoneczne przez co nie mogłam zobaczyć jego oczu
-No nareszcie,nieźle jeździsz jak na dziewczyne-powiedział
-Uznam to jako komplement-powiedziałam i zatrzymałam się na leśnej dróżce -Teraz mów o co chodzi 
-Po prostu mnie ścigali i tyle, spokojnie nie patrz na mnie jak na jakiegoś zbrodniarza nic nie zrobiłem-powiedział
-Czyli cię ścigali za nic?-zapytałam
-Dokładnie-zaśmiał się 
-To co teraz?-zapytałam
-Jak to co?Poznałaś mnie więc jesteś już na mnie skazana na zawsze-powiedział
Wspomnienie wywołało uśmiech na mojej twarzy.Tak byłam, jestem i będę na niego skazana.W końcu wstałam z łóżka wzięłam prysznic, umalowałam się ubrałam w jeansy sweter i zeszłam na dół.W salonie siedział Louis.
-Louis-szepnęłam i wtuliłam się w tors chłopaka -Jedźmy do szpitala
-Najpierw zjedz coś Rozalia-powiedział i skierował się do kuchni
Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do szpitala.
-Rose-szepnęła Caroline i się we mnie wtuliła
-Teraz twoja kolej Car, jedź do domu, odpocznij, zjedz coś-powiedziałam 
-Nie nie trzeba-powiedziała
-Trzeba Caroline,trzeba-powiedziałam
-Pani Morgen-szepną doktor który do nas podszedł -Można odwiedzić pana Nathana, tylko proszę być tam cicho i najlepiej aby pani mówiła coś do pana Nathana.-dodał doktor i zaprowadził mnie do sali.Usiadłam na szpitalnym krzesełku i uścisnęłam dłoń ukochanego który był podłączony do respiratora.
-Cześć kochanie-szepnęłam-Wiesz dzisiaj przypomniałam sobie nasze poznanie pamiętasz?Wpakowałeś się do mojego samochodu i kazałeś jechać.A na koniec powiedziałeś że jestem na ciebie skazana.Już wtedy cieszyłam się że jestem na ciebie skazana.-powiedziałam a po moim policzku zaczeły spływać łzy.Miałam już odejś by pójść do łazienki.Ale poczułam leciutki uścisk ze strony Nathana.Słyszał mnie, i chciał abym została-Dobrze zostanę kochanie.Niedługo idę do ginekologa.Dowiem się czy to chłopiec czy dziewczynka.Kogo byś wolał?Głupie pytanie prawda?Kiedy ci oznajmiłam że jestem w ciąży od razu powiedziałeś że to na pewno będzie chłopiec.Wiesz też myślę że to będzie chłopiec.Louis,Caroline i Harry są na korytarzu.Harry to dobry chłopak zasługuje na Caroline.Założę się że już odbyłeś z nim tę swoją ojcowską rozmowę prawda kochanie?Moi rodzice przyjadą dzisiaj.Mówiłam im że są zbędni ale oni się uparli.Kocham cię Nathan bardzo cię kocham.
*******************Oczami Caroline*********************
Prawdziwa cudowna miłość.Rozalia i Nathan boże oni pokazują że istnieje prawdziwa miłość.Nie wiem co ja bym zrobiła gdyby okazało się że Harremu się coś stało.Nie jesteśmy z Harrym nie wiadomo jak długo ale wiem że ta miłość na dłużej.Chociaż niby co ja mogę wiedzieć jest moim pierwszym chłopakiem.Poczułam na swoich biodrach czyjś uścisk.
-Co byś zrobił gdyby mi się coś stało?-zapytałam 
-Proszę cię nawet tak nie mów.Umarłbym gdyby tobie coś się stało.Jesteś częścią mnie-powiedział a ja poczułam takie uczucie które trudno jest opisać i nigdy nie opisze się je do końca bo każdy ma inne porównanie.Tym uczuciem jest miłość.Prawdziwa miłość.
*****************************************************
HEJ!HEJ!Przepraszam że tak późno przychodzę z tym rozdziałem.Niewiem co mam już robić.Czy gdzieś skończyć to na 26 rozdziale czy gdzieś tak to przedłużyć pomóżcie mi!JAK WY WOLICIE.Wow nie mogę w to uwierzyć jeszcze parę miesięcy temu jeśli ktoś by mi powiedział że będę miała bloga i ktokolwiek by go czytał to bym go wyśmiała!Ok kochani to pomóżcie mi z tym moim zmartwieniem i kolejny na pewno we Wtoreczek.
Szczypiorek:*****************************************

niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 20

Rozdział 20 


 Życie jest małą ściemniarą,
francą, wróblicą, cwaniarą.
Plącze nam nogi i mówi idź ! 
Może nigdy si obudzić.Mój  brat on.Mogę nigdy nie usłyszeć jego głosu, mogę  nie mieć już nikogo!Dlaczego?Dlaczego?Najpierw rodzice teraz Nathan.Nie stop Caroline nie możesz mieć takiego podejścia, trzeba mieć wiarę.Wierzyć, jest trudno ale ważne jest by nigdy nie poddać się nie poddać i wierzyć że wszystko będzie dobrze.Bez wiary to jak bez serca.Rozalia, nie było jej najłatwiej.Siedziała smutna.Doktor w rozmowie starał się jeszcze wbić nam do głowy że nic nie jest pewne.Ale jeśli usłyszy się tyle złych wieści na raz mózg nie przyjmuje już innych.
-Rozalia, pojedź do domu,Harry cię zawiezie, odpoczniesz, prześpisz się.Jesteś tu już 2 doby musisz odpocząć.Nathan jest w dobrych rękach-powiedziałam
-Nie wiem-powiedziała, widać było po niej że jest zmęczona miała podpuchnięte czerwone oczy
-Chodź Rozalia-powiedział Harry obją  ją i poszli.
Kiedy zostałam sama dopiero wtedy  zorientowałam się jak bardzo nienawidzę szpitali.Smutek, płacz, żal tych ludzi którzy stracili kogoś bliskiego.Cierpienie, ból ludzi którzy leżą na szpitalnych łożach.Ta atmosfera, okropna przytłaczająca.Brry.. otrząsnęłam się.Mam okropne wspomnienia ze szpitalem.
Tato zmarł na miejscu a mama została przewieziona do szpitala.Razem z Nathanem i ciotką Anastazją siedzieliśmy w poczekalni, pamiętam jak płakaliśmy.Nawet Nathan który za wszelką cene starał się opanować i pokazać że jest ze mną.
-Niestety, bardzo mi przykro ale pani Colins nie żyje-powiedział starszy doktor i odszedł.Wybuchłam niepochamowanym płaczem.Do tego 2 tygodnie później zmarła moja ciotka Anastazja na zawał chociaż miała dopiero 49 lat.Schowałam twarz w dłonie po policzku spływało stado łez.Dlaczego tak dużo ludzi ode mnie odchodzi?Dlaczego ludzie których kocham muszą cierpieć?Miałam gdzieś że pewnie wyglądam jak potwór z rozmazanym na całej twarzy makijażem.Ryczałam, głupie wspomnienia, głupie życie!Niesprawiedliwe głupie życie!
-Kochanie..-usłyszałam ten słodki głosik-Kochana Caroline-podszedł do mnie Louis który mnie przytulił 
-Lou co ty tu robisz?-zapytałam zapłakana
-Nie zapominaj że Nathan to mój przyjaciel.A do tego mamy najważniejszą na świecie umowę między sobą-powiedział -Przy okazji przywiozłem ci rzeczy co z nim?
-Louis-szepnęłam-Nie najlepiej jest w śpiączce nie wiadomo kiedy się wybudzi 
-Spokojnie jest silny-powiedział-Ma dla kogo żyć jesteś ty, Rozalia dziecko w drodze
-Co?Jakie dziecko-zdziwiłam się
-Rozalia jest w pierwszym miesiącu ciąży, pewnie nie powiedziała ci przez to wszystko-powiedział.A ja dalej byłam w niego wtulona.
Ma dla kogo żyć!I ma żyć!I będzie żyć.Jestem tego pewna.I nawet towarzyszy mi uczucie którego przez długi czas nie miałam.To cudowne i ważne uczucie bez którego człowiekowi trudno żyć.A tym uczuciem jest nadzieja.A nadzieja umiera ostatnia.
 ****************Oczami Rozali**********************
Szpital.Sala w której leży Nathan.Nagłe pikanie respiratora oznaczające zaprzestanie działaniu serca.Pośpiech pielęgniarek.Lekarz który zaczyna robić amputacje serca.Po chwili przechodzą na elektrowstrząsy.Ja patrząca na to przerażona.Nie wiem ile czasu minęło ale przestali.Nie żyje.Podchodzi do mnie doktor i kiwa tylko smutno głową.Odchodzi.To nie może być prawda.Ciemność, smutek, rozpacz.Osoba którą kocham nad życie nie żyje.Zalewa mnie okropna ciemność.
*******************************************************
Witajcie!Przepraszam że rozdział pojawia się dopiero dzisiaj.Nawet nie chcę mi się tłumaczyć.Po prostu miałam doła :|Przepraszam że rozdział jest taki krótki.Nie będę was gnębić tym co się wydarzyło.Tylko tak 4 komentarze i rozdział we Wtorek. :|\\\\\\
Kocham was :*
Szczypiorek:/(




wtorek, 14 stycznia 2014

Rozdział 19

Rozdział 19

-Caroline?Nathan miał wypadek-powiedziała przerażona Rozalia
Chwila.Co?Nathan mój brat miał wypadek?Nie to nie prawda błagam niech Rozalia powie że żartuje.Łzy napłynęły mi do oczu.Przerażenie, strach, złość te wszystkie uczucia mną kałatały.
-Rozalia spokojnie za niecałe 1,5 godziny będę w Glasgow-starałam się opanować i zachować powagę by nie wybuchnąć płaczem.Łzy zaczęły kapać na ściółkę.Rozalia się rozłączyła.A Harry jakby czytał mi w myślach mnie przytulił
-Choć jedziemy-powiedział i pobiegł szybko do samochodu gdzie otworzył mi drzwi od strony pasażera.
Harry jechał bardzo szybko.Pierwszy raz mi aż tak to nie przeszkadzało.Jechaliśmy w milczeniu.Ja modląca się o to aby ten wypadek to nic poważnego, i żeby Nathan wyszedł cało z tego wszystkiego.Harry nigdy nie mogłam odgadnąć o czym on myśli,zawsze miał ten wyraz twarzy w którym trudno było odczytać jakie kolwiek emocje.Jedyne co choś trochę podpowiadało były oczy.W nich były te cudowne iskierki kiedy był szczęśliwy.Te cudowne zielone oczy.Nie Caroline stop.Czy ty nawet w takich chwilach musisz myśleć o Harrym?
-Jesteśmy już-szepną kiedy zrozumiał że jestem za bardzo zamyślona żeby zauważyć że jesteśmy już pod szpitalem.Szybko wyszłam i pobiegłam do szpitala.Za mną bieg ledwo nadążając Harry.Dogonił mnie kiedy zatrzymałam się przy recepcji
-Przepraszam gdzie leży Nathan Colins?-zapytałam starszej  rudej recepcjonistki
-A przepraszam a pani to kto?-zapytała oschle
-Jestem  jego siostrą -powiedziałam starając się nie wybuchnąć -Czy teraz mogę się dowiedzieć gdzie leży mój brat
-Tak leży na 3 piętrze sala 68-powiedziała
-Dziękuje-powiedziałam z udawanym uśmiechem i udałam się wraz z Harry w stronę windy
Kiedy usłyszałam charakterystyczny dźwięk otwieranej windy od razu z niej wybiegłam.Zobaczyłam Rozalie na samym końcu niebieskiego-białego korytarza.
-Rozalia-szepnęłam, i jeszcze szybciej tam pobiegłam .Kiedy już byłam przy Rozalii zamknęłam ją w silnym uścisku
-CŚII będzie dobrze-starałam się ją pocieszyć chociaż sama już ryczałam
-Co z nim ?-zapytałam wkońcu
-Niedługo ma przyjść lekarz i powiedzieć jak poszła operacja-powiedziała-Na razie nie chcieli mi nic powiedzieć.Boje się Caroline.Tak bardzo się boje
-Rozalia musimy być dobrej wiary-powiedziałam i znowu przytuliłam dziewczynę.
-Jak to się stało-szepnęłam
-Ktoś,...ktoś...odciął mu hamulce, chciał zahamować ale nie mógł i stracił panowanie-powiedziała łkając-Kto go tak nienawidzi że tak pragnie jego śmierci Caroline?Jak można być takim człowiekiem żeby chcieć tylko wyrządzić krzywdę bliźniemu?
-Nie wiem Rozalio.Zadajesz pytania nad którymi ludzkość łodzi od tysięcy lat-powiedziałam do dziewczyny.Obie płakałyśmy,kiedy poszyłyśmy że nas obie oplatają silne ramiona.Był to Harry.Zadziwiał mnie, nawet nie znał Rozalii, wspierał nas, wspierał mnie
-Dziękuje-szepnęłam do chłopaka
-Rozalia to Harry wiem niestety nie macie zbyt cudownych okoliczności na poznanie-powiedziałam
-Niestety-szepnęła wszyscy przestaliśmy się przytulać kiedy podszedł do nas lekarz
-Panno Morgan zapraszam do gabinetu-powiedział doktor o lekkim zaroście, ciemnozielonych oczach i brązowych włosach o nazwisku Monard które wyczytałam na plakiedce
-A przepraszam ja też mogę wejść jestem siostrą Nathana?-zapytałam
-Dobrze, zapraszam-powiedział doktor i otworzył nam drzwi do swojego gabinetu
-Tak więc stan pana Nathana jest stabilny.Przeszedł operację w której poskładaliśmy mu żebra i wyczysciliśmy mu zakrzep krwi który pojawił się w dłoni przez wypadek.-powiedział doktor kiedy usiadł na skórzanym fotelua my na krzesełkach po przeciwnej stronie biurka-Pan Nathan miał lekki wstrząs mózgu.Niby lekki ale to przez niego pan Nathan jest teraz w śpiączce.Nie wiadomo kiedy pan Nathan się obudzi.Może to być jutro, za miesiąc a nawet za rok.Nie wiadome jest również to czy pan Nathan będzie cokolwiek pamiętał.Jest jeszcze jedno ale.Przepraszam bardzo panie za to że obraczam was tylko złymi wiadomościami ale nic z tego co mówię nie jest pewne.Jest taka możliwość że bo wielu latach śpiączki pan Nathan może utracić ludzkie zdolności.Nie będzie potrafił mówić, jeść będzie taką roślinką.....

*******************************************************
Witajcie kochani!!!Przepraszam za ten krótki rozdział po prostu bardzo chciałam zakończyć w takim momencie :p o ja zła.Jestem bardzo szczęśliwa że pod tamtym rozdziałem było aż 6 komentarzy :O Dziękuje:*.Mam do was pyntanko.
Kiedy u was zaczynają się ferie?Bo u mnie od 20 stycznia to już za chwilkę :)))
Jak myślicie co będzie z Nathanem????
To od was zależy kiedy będzie kolejny rozdział.Jeśli pod rozdziałem będzie 5 komentarzy pojawi się on w Piątek.:))))To wszystko od was zależy no bo jak widzę że ktoś to czyta, komentuje to aż chce się pisać.Tak więc kochani Kocham was wszystkich bardzo mocno no i do 20.:)))))))))))))))))))))))))
Szczypiorek:******************************************

sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 18

Rozdział 18

2 miesiące później
Spadło trochę śniegu.Trochę..ledwo co było go widać.Przez te 2 miesiące zaczęłam studiować na Roehampton University.Na wydziale psychologii.Nie wiem czemu psychologia samo tak jakoś przyszło.Oficjalnie z Harrym jesteśmy parą.Piszą o nas wszędzie.W sumie staram sięto olewać i nawet nie źle mi to wychodzi nie czytam żadnych czasopism plotkarskich i nie zbyt często wchodzę na poltary społecznościowe.Do tego dziewczyny i Harry bardzo mi pomagają.
Teraz nie mamy zbyt wiele czasu na spotykanie się ze sobą.Wydali płytę i nagrywają teraz teledyski.Doskonale to rozumiem.Często jednak Harry pomimo tych wszystkich koncertów, wywiadów, teledysków zawsze znajduje dla mnie czas.Tak było i tym razem kiedy razem chodziliśmy po centrum handlowym w poszukiwaniu prezentów na gwiastkę.Wiem że jest dopiero początek grudnia ale wolałam nie szukać prezentów na ostatnią chwilę jak połowa Londyńczyków.
-Spędzimy święta u moich rodziców?-zapytał Harry-Bardzo chcą cię poznać
-Em..nie wiem Harry a co z resztą?-zapytałam
-Reszta też jedzie na święta do rodzin.Louis z El jadą do rodziny Louisa, Perrie do Zayna,Liam z Dan, a Niall jedzie do Irlandi.Jade,Jessy i Lee też wyjeżdżają do rodziny-powiedział
-A co z urodzinami Louisa i Jade?-zapytałam
-Powiedzieli że zrobią wspólną imprezkę  po świętach -powiedział
-Dobrze w takim razie zgadzam się-powiedziałam
-To świetnie-powiedział, odwrócił się do mnie i wpił się w moje usta.
-Harry!Ludzie patrzą, i tu przecież mogą być paparazzi-powiedziała
-Mam gdzieś paparazzi, liczy się tylko ty i ja-powiedział a ja się zarumieniłam.
Jeszcze nigdy nie usłyszałam takich słów od chłopaka no może od Nathana ale to było 8 lat temu i w zupełnie innych okolicznościach no i Nathan jest moim bratem.Więc  to się do niczego nie wiąże.
-Kocham cię Harry-szepnęłam
-Też cię kocham Caroline-powiedział i ucałował moje czoło
***********************

******************************************************************************************************************************
Kiedy wyszłam z uczelni spostrzegłam że grupka dziewczyn stała przy jakimś czarnym samochodzie.Po chwili zorientowałam się że to samochód Harrego.Poczułam lekkie uczucie zazdrości.Te wszystkie dziewczyny pewnie z nim flirtują.
-Co ty tu robisz?-zapytałam kiedy dziewczyny pozwoliły mi przejść.
-Chyba przyjechałem po ciebie-powiedział spokojnie.Jak zwykle wyglądał świetnie.Był ubrane w czarne rurki,odpiętą kurtkę a pod spodem miał koszulę w kratę.Na nogach miał swoje ukochane brązowe buty.-Mam dla ciebie niespodziankę-dodał i mnie pocałował
Wogóle nie obchodziło go to że dziewczyny żrzerają go oczami, a namnie patrzą się z zazdrością.On po prostu nie przejmował się ludźmi.Nauczył się tego.Mi jednak strasznie było trudno.Kompletnie bałam się tego co powiedzą ludzie.Obchodziło mnie ich zdanie.
-Chcę gdzieś zabrać-powiedział i otworzył mi drzwi do samochodu.
-O czym rozmawiałeś z tymi dziewczynami i dlaczego do ciebie podeszły?-zapytałam od razu kiedy wyjechaliśmy z parkingu pod moim uniwersytetem
-Czyżbyś była zazdrosna?-zapytał Harry z tym swoim
uśmieszkiem na ustach
-Co?może-powiedziałam-Opowiesz mi teraz na pytanie?
-Może-powiedział-Rozmawiałem z nimi o One Direction i robiłem sobie z nimi zdjęcia.A podeszły do mnie ponieważ no wiesz jestem niesamowicie seksowny i do tego sławny, bogaty no i jeszcze raz seksowny-zaczął wyliczać a ja wywróciłam oczami
-Nie zapomnij też że niebywale skromny-powiedziałam z sarkazmem
-Oj to pominąłem-powiedział i zatrzymał się na kończącej się drodze do lasu.
-Co dlaczego las?-zapytałam z przerażeniem-Nienawidzę lasów, może odpuścimy sobie tą wycieczkę?
-Nie ma mowy , poza tym tu zaraz jest piękne jezioro chce ci je pokazać-powiedział
-Ok zgadzam się-powiedziałam, złapaliśmy się za ręcę i już mieliśmy iść kiedy zadzwonił mój telefon.Szybko wyciągnęłam go z torebki i spojrzałam na wyświetlacz Rozalia.
-Co tam Rozalia?-zapytałam
-Caroline?Nathan miał wypadek..
***********************************************************************************************************************************************************
Na początek bardzo przepraszam wiem wiem rozdział miał być w piątek mógłby być i wcześniej gdybym miała internet :\Jest  18 taka troszkę krótka i nudna.Macie dużą rację  że jest nudno:\ I jestem bardzo szczęśliwa że udało mi się coś wymyślić na to żeby było ciekawiej.Haha takie tam coś co wydłuży akcję wymyślone na matmie.JEST JUŻ PONAD 2000 WYŚWIETLEŃ ZA CO WAM BARDZOOOO DZIĘKUJE!!!!A I TAKIE JAK BĘDZIE 5 KOMENTARZY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ WE WTOREK.DODAŁABYM W NIEDZIELE ALE MAM GŁUPIE ZAWODY:(Ok to tyle komentujcie.No i do kolejnego

Kocham was bardzo, bardzo
Szczypiorek

sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 17

Rozdział 17


-To słodkie że się o mnie tak troszczysz kochaniutka-szepną ktoś przy moim uchu rozpoznałam że to głos Harrego
-Ty wy jak mogliście tak mnie oszukać! Jak ja się o ciebie martwiłam!-krzyczałam-Teraz już za wiele jak możesz z takich rzeczy żartować.Odczep się Harry!
Harry nagle pobladł.Ja się odwróciłam i wybuchłam niepochamowanym śmiechem.
-Oj Harry, Harry-powiedziałam i się w niego wtuliłam-wy sobie ze mnie żartujecie ale ja już niby nie?
-Nigdy, nigdy ze mnie sobie tak nie żartuj-powiedział i bardziej się we mnie wtulił 
-Dobrze Harry-powiedziałam, wspięłam się na palce i pocałowałam chłopaka w usta.Był zaszokowany tym pocałunkiem ale szybko się zorientował.Nie wiem ile trwał ten pocałunek ale z przyjemnością zabiłabym kogoś kto go przerwał.A byli to chłopcy którzy zaczęli chrząkać znacząco.
-To bardzo słodkie że aż mdli oddłużcie gdzie indziej te słodkie pocałuneczki-powiedział Louis z rozbawieniem a Harry spojrzał na niego morderczym wzrokiem.
-Kocham cię-szepnęłam a Harry szybko się uśmiechną a w jego oczach widać było iskierki
*************Oczami Harrego*********
Byłem szczęśliwy.Caroline, ja w końcu będziemy razem.Nie pozwolę by coś jeszcze stanęło nam na drodze.Razem z Caroline poszliśmy do mojego pokoju.
-A więc Caroline Lucy Anderson umówisz się ze mną na randkę-zapytałem
-Chwila z kąt wiesz że mam teraz inne nazwisko?-zdziwiła się
-Rozmawiałem z twoim bratem-powiedziałem
-Kiedy z nim rozmawiałeś?-dopytywała
-Jeszcze w Glasgow-powiedziałem
-Rozumiem-powiedziała
-A więc?-zapytałem
-Nie wiem czy jestem gotowa pokazać się z tobą publicznie-powiedziała
-Kto mówi o czymś w miejscu publicznym?-zdziwiłem się-Szczerze powiedziawsz wolałbym jakąś romantyczną kolacje w domu-stwierdziłem
-Zgadzam się-powiedziała a ja ją pocałowałem

*****Oczami Caroline********
3 tyg.później
-Ten film był denny-stwierdził Harry kiedy wyszliśmy z sali
kinowej.Dopiero teraz postanowiliśmy pokazać się publicznie.Wcześniej to były tylko takie randki w domu, albo pikniki.
-Dlaczego tak uważasz?-zdziwiłam się-Nie był wcale taki zły
-Oj no weź był całkowicie naciągany-powiedział i objął mnie ramieniem kiedy wyszliśmy z kina.
Było coraz chłodniej.Chociaż dopiero co zaczął się październik.Spacerkiem wróciliśmy do willi chłopaków.Spędzałam tam dużą część dnia.Głównie to przebywałam tam z Harrym rozmawialiśmy o wszystkim.Czasem pisałam, starałam się pisać jakieś teksty.Wcieliłam również w życie swój plan ze studiami ale niestety nie dostałam żadnej odpowiedzi.
-Caroline przyszedł do ciebie list-powiedział Liam kiedy weszliśmy do willi teraz zorientowałam się że siedzą tam wszyscy.Wzięłam niepewnie kopertę i spojrzałam na nadawce Roehampton University.
-Chwila ja nie wysyłałam tam podania-stwierdziłam
-No tak bo nie wierzyłaś że cię tam przyjmą ale my cudowni przyjaciele wysłaliśmy podanie za ciebie-powiedział Louis
Otworzyłam kopertę.Pisało tam że zostałam przyjęta i że mam zacząć od rozmowy 3 października.
-O mój boże dostałam się-krzyknęłam -Jesteście najlepszymi przyjaciółmi jakich mogłam sobie wymarzyć -dodałam i wszyscy utonęliśmy w grupowym uścisku
-Wiemy to Caroline-powiedział Louis jak zwykle skromny
-Zdążyłam się przyzwyczaić że nie jesteś zbytnio skromny Louis-powiedziałam do przyjaciela
-Ja?-zdziwił się-Ja jestem najskromniejszy z was wszystkich-dodał
-Tak Louis, tak-powiedziałam
Czy już mówiłam jak bardzo kocham tych wariatów i wariatki? 
Pewnie tak nawet jeśli to teraz nawet nie znalazłabym słów aby opisać swoje szczęście.
********************************************************
Przepraszam:( Ale złapałam masakrycznego doła:((((((Nie miałam pomysłu wogóle pustka:( W jednej chwili chciałam zawiesić tego całego blogaPrzepraszam:(((((((((Miło by było gdyby pod tym rozdziałem było z 5 komentarzy naprawdę miłobybyło.Przepraszam za ten beznadziejny rozdział!I za błędy nie chciało mi się sprawdzać.Kocham was Szczypiorek:(:* 
Ok to do konkretów rozdział w Piątek jeśli będzie 5 komentarzy może nawet wcześniej.
Kocham was:(:* 

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 16

Rozdział 16

w tle

Harry zasną a ja wróciłam na imprezę.Będę musiała z nim poważnie pogadać.Wróciłam na dół.Od razu złapała mnie Pez.
-Car nawet nie masz pojęcia jak bardzo za tobą tęskniłam-powiedziała-Wiesz muszę ci coś powiedzieć.Zayn  mi  się oświadczył-powiedziała po chwili i pokazała na rękę na której ślnił diamentowy pierścionek.
-Gratulację, opowiadaj jak to było-powiedziałam szczęśliwa usiadłyśmy na kanapie.
-Zaczęło się od tego że Zayn dziwnie się zachowywał, unikał spodkań, był nieobecny.Myślałam że chce ze mną zerwać, że znalazł sobie kogoś lepszego.Kiedy w końcu zaprosił mnie do restarłacji.Bałam się że tam mi powie że oficjalnie ze mną zrywa.Ale on uklękną i zapytał Czy zostane jego żoną-powiedziała
-Perrie to cudownie-powiedziałam i przytuliłam dziewczynę-Kiedy zamierzacie się pobrać?
-Jeszcze nie wiemy, wiesz musimy najpierw poinformować wszystkich i wogóle-powiedział
-Czyli jestem pierwszą osobą która się o tym dowiaduje?-zdziwiłam się 
-Nie no zadzwoniłam do rodziców a oni pewnie już zatelefonowali do całej rodziny ale tak jakby jesteś drugą osobą  która dowiedziała się tego z moich ust-powiedziała
-Musisz szybko powiedzieć dziewczynom bo się obrażą-stwierdziłam
-Tak, tak pójdę ich znaleść, jeśli nie są już pijane-powiedziałą Pezz i poszłą w głąg tańczących ludzi.A ja?
Ja  usiadłąm sobie i popijałam drinka.Nie miałam ochoty na zabawę.Najchętniej to bym się położyła ale wiedziałam że musze upilnować towarzystwo żeby nie zabardzo się nachlali.Tak ja super odpowiedzialna Caroline.To  dziwne ale jestem niby najmłodsza z towarzystwa.Impreska skończyła się gdzieś o 3 nad ranem.Odrazu o tej porze poszłam spać ludzie się rozeszli a ci co mieli tu spać poszli spać.

Obudziłam się i podążyłam do salonu na dół.Co najdziwniejsze wszędzie był porządek.Nie było widać że wczoraj byłą użądzona imprezka.Dobrze pamiętam że jak szłam spać to był tu niezły bajzer ale pomyślałam że posprzątam jak wstanę.Ale widocznie ktoś mnie wysłużył.W salonie siedział tylko Liam, który zaraz po mnie prawie wcale nie pił.
-Dzień dobry, ty to wszystko posprzątałeś?-zapytałam
-Nie były tu sprzątaczki.Dzień Dory-powiedział-A i Harry kazał ci przekazać że jak się obudzisz to żebyś wpadła do jego pokoju-dodał
-Tak i tak się tam wybierałam -potwierdziłam i pobiegłam schodami do pokoju Harrego.
Lekko zapukałam a kiedy usłyszałam proszę weszłąm do środka. 
-Cześć Harry-powiedziałam
-Witaj Caroline, fajna koszulk-powiedział, a  ja spojrzałam na siebie miałam na sobie koszulkę którą znalazłam w pokoju gościnnym.
-Wiem, twoja?-zapytałam skiną głową-Później ci oddam
-Nie trzeba-powiedział-Caroline dziękuje ci naprawdę.Nie mogę cię zrozumieć.Nie wiem czy potrafiłbym pomóc osobie której nienawidze
-Harry nie nienawidzę cię.Chciałaby żebyś miał pewność że ci wybaczyłam-powiedziałam
On tylko lekko się uśmiechną.
-I proszę cię ogranicz z hazardem i z tym wszystkim ogranicz to do minimum-powiedziałam
-Dla ciebie wszystko-powiedział i wyszczerzył się-Caroline?Czy my będziemy razem?-zapytał
-Nie wiem Harry, potrzebuję czasu-powiedziałam
-Będe czekał już ci mówiłem-powiedział-Ale powiedz mi czy mamy jakieś szanse?
-Szanse?Chyba tak, Tak Harry mamy szansę-powiedziałam 
-Dziękuje Caroline, tak wiele rzeczy dla mnie zrobiłaś, nie wiem jak ci się odwdzięczę-powiedział Harry a ja niewiem czemu ale podeszłam do niego i rzuciłam mu się w ramiona.Był zdziwiony ale szybko odwzajemnił uścisk.
-To ja już pójdę zobaczę co tam u innych-powiedziałam
-Caroline?-powiedział Hazza kiedy byłam pod drzwiami
-Tak?-zapytałam i odwróciłma głowę
-Jesteś cudowna-powiedział a ja się uśmiechnęłam i wyszłam z pokoju.


Kiedy wszyscy się obudzili zjedliśmy śniadanie.Niewiem czy coś co się je o godzinie 12 30 można nazwać śniadaniem ale odpuszczę sobie swoje sugestie.Czyli po naszym tak zwanym śniadaniu pojechałam do hotelu samochodem Perrie.
-Cześć Caroline-powiedziała Rozalia kiedy weszłam do ich pokoju hotelowego-Jak tam impreza?-zapytała
-Było w porządku-powiedziałam-Przyjechałam po rzeczy no i się pożegnać-dodałam 
Rozalia nic nie mówiąc przytuliła się do mnie
-Będę  tęsknić Caroline, przyjeżdżaj tak często jak to tylko możliwe.Pamiętaj że możesz zadzwonić do mnie o każdej porze dnia i nocy.Pamiętaj że u nas zawsze jesteś mile widziana-powiedziała Rozalia
-Dziękuje Rozalia, zapamiętam będę przyjeżdżać.Dziękuje Rose, dziękuje-powiedziałam i znowu się do niej wtuliłam
-A swojego braciszka też wyściskasz?-zapytał Nathan który pojawił się z nikąd
-No dobra oj no jak się żegnamy to mogę przecierpieć-powiedziałam i go prztuliłam
-Będę tęsknić Lucy-powiedział
-Nie mów na mnie Lucy Jake-powiedziałam 
-Moja maleńka siostrzyczko będę za tobą bardzo tęsknił-powiedział 
-Mój wielki bracie też będę za tobą tęsknić-powiedziałam dalej wtulona w tors chłopaka
-Ech czy wy nie możecie  jak normalne rodzeństwo powiedzieć sobie że mózecie na siebie liczyć i tym podobne tylko się przezywać-powiedziała Rozalia 
Oboje popatrzyliśy się na nią i wybuchneliśmy śmiechem.
-Nigdy nas nie zrozumie-powiedział i przytulił swoją narzeczoną-Kochanie  musisz się przyzwyczajić, my nie byliśmy, nie jesteśmy i nie będziemy normalnym rodzeństwem.Prawda sisostrzyczko?
-Prawda bracie-powiedziałam i wszyscy się przytuliliśmy a Rose się roześiała-To co wpadajcie czasem.Też postaram się czasem do was wpaść-dodałam i wyszłam z ich pokoju.
Wróciłam do domu chłopaków.Tam wszyscy chłopcy  siedzieli na sofie.Prawie ponieważ nie było tam tylko Harrego.
-Gdzie Harry?-zapytałam
-Pojechał do sklepu-powiedział spokojnie Louis
-Mam takie pytanko, czy on pojechał do sklepu z półtorej godziny temu i do tego w marynarce?-zapytałam
-Niom gdzieś tak-powiedział Niall który obrzerał się ciastkami
-I wy idioci nic sobie z tym nie zrobiliście-krzyknęłam-To przecierz banalne że pojechał do kasyna.No chyba nie pojechał by do głupiego sklepu wystrojony co.Obiecał mi coś idiota jeden.Zabiję go, uduszę własnymi rękoma.Najgorsze jest to że mi coś obiecał idiota jeden, nie no wybaczyłam mu wszystko ale to już przesada. -krzyczałam dalej a chłopaki patrzyli na mnie przerażeni.Kiedy wkońcu zaczel się śmiać.Patrzyłam na nich zdezorientowana.
-O co wam chodzi?-zdziwiłam się ale oni mi nie odpowiedzieli tylko dalej się śmiali.
 



^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
A więc witajcie kochani.Jestem z nowym rozdziałem trochę takim dziwnym i wogóle.
ŻYCZĘ WAM CUDOWNEJ SZAMPAŃSKIEJ ZABAWY W SYLWESTRA.SPEŁNIENIA NAJSKRYTSZYCH MARZEŃ  W NOWYM ROKU.I CZEGO TYLKO CHCECIE.
A i jeszczę tak rozdział 17 pojawi się 2 stycznia jeśli będzie powyżej 3 komentarzy.Jeżeli macie do mnie jakieś pytanka itd. to zapraszam tutaj Link .
To może do 2 stycznia.

Szczęśliwego, niegorszego od tego Nowego Roku kochani:***************** 
Szczypiorek:** 

wtorek, 24 grudnia 2013

Prezent !!

Jedno planowe opowiadanko z Zaynem

w tle

Szłam sobie do szkoły.Śnieg prószył w koło mnie.Lubię zimę.Te dzieci biegające na sanki,bitwa na śnieżki.Zima kojarzy mi się z Zaynem.To on w dzieciństwie nauczył mnie jeździć na nartach, sankach, łyżwach.To on zachęcił mnie do zimy.Niestety teraz go nie ma.Nie nie umarł ale po prostu wyjechał.Po śmierci jego matki, jego ojciec zabrał go do Australii.Zostawił tutaj ciotkę i babcię które ja często je odwiedzam bardzo lubię Joanne i Helen.Nie ma go już 6 lat wciągu tych 6 lat ani razu nie odwiedził babci i ciotki i ani razu nie zadzwonił, napisał, nic nie dał znaku życia więc szczerze nie wiem czy on żyje.Zayn jest a może lepiej dać był starszy ode mnie o rok.Czyli wychodzi mu teraz 19 lat.Nie lubię o nim wspominać zawszę chce mi się płakać, tak było i tym razem ale nic trzeba się otrząsnąć.Powoli weszłam do budynku z wypalanej cegły w którym mieściło się najlepsze liceum w mieście im. Williama Schekspira.Podeszłam do swojej szafki i wyciągnęłam z niej książki do lekcji Geografii.Lekcji którą szczerzą uwielbiałam.Weszłam do klasy i skierowałam się w stronę czwartej ławki pod oknem.Za mną siedziała moja przyjaciółka Megan.
-Hej słyszałaś że Zayn przyjechał do ciotki i babci na święta!-powiedziała na przywitanie Megan
-Ta jasne tak jak miał niby przyjechać rok temu, dwa lata temu i tak dalej-powiedziałam
-Ale ktoś go widział w markecie-powiedziała
-Cóż za miasto, wszędzie tylko plotki -powiedziałam-Wiesz mam daleko gdzieś czy Zayn wrócił, więc nie musisz mnie informować plotkami o nim-dodałam i zadzwonił dzwonek.Odwróciłam się w stronę tablicy i skupiłam się na lekcji.
    *********
W końcu wyszłam ze szkoły.Skierowałam się do Joanny i Helen.
Ich dom nie był daleko więc droga zajęła mi niecałe 7 minut.Zadzwoniłam a Helen otworzyła mi drzwi.
-Witaj [T.I] wchodź-powiedziała jak zwykle miło babcia Zayna.Ściągnęłam buty, płaszcz i powoli skierowałam się do salonu
-Cześć [t.i] zobacz kto przyjechał-powiedziała Joanna i wskazała na Zayna który siedział na kanapie.Kiedy mnie zobaczył niepewnie się uśmiechną.A ja niewiedząc co zrobić po prostu z tamtąd uciekłam.Ubrałam pędem buty zarzuciłam płaszczy i po prostu zwiałam  stamtąd.Zayn-pomyślałam-Boże jaki on teraz przystojny.Nie patrzyłam na niego długo ale przez te 5 sekund mogę stwierdzić że jest strasznie seksowny.Wróciłam do domu.
-Cześć kochanie-powiedziała moja mama -Nie miałaś być przypadkiem u Joanny i Helen
-Tak ale tam mała zmiana planów-powiedziałam 
-Dobrze obiad będzie za pół godziny-kochałam  ją za to że nie nalegała tylko miała taką zasadę że jak chce jej coś powiedzieć to jej to powiem.
-Ok to ja pójdę do pokoju-powiedziałam i poszłam schodami na górę do swojego pokoju.
Podeszłam do okna i popatrzyłam się na drzewo które stało na przeciwko mojego okna.Na tym drzewie był stary obłamany domek, pokryty śniegiem.Nie zapomnę jak razem z Zaynem zbudowaliśmy ten domek.A potem przez cały tydzień w nim spaliśmy.Rodzice byli na nas źli próbowali zaciągnąć nas do domu ale bez skutecznie. Moje dzieciństwo było cudowne.Głównie spędzałam je z Zaynem.Ja spałam u niego on u mnie.
Nie zapomnę dnia w którym mi powiedział że wyjeżdża.Łzy napływają mi do oczu na wspomnienie tamtego dnia.
     *** WSPOMNIENIE***
-Cześć Zayn co tam u ciebie-zapytałam Zayna kiedy wszedł do mojego domu
-Cześć-powiedział smutno-[t.i] muszę ci coś powiedzieć 
-Co takiego ?-zapytałam
 -Wyjeżdżam-powiedział z żalem
-A na jak długo?-zapytałam już zmartwiona
-Na zawszę-powiedział-Wyjeżdżam na zawszę [t.i]
******
Rzuciłam się na łóżko, tłok wspomnień rzucił mi się przed oczy kiedy tylko je zamknęłam.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam

Obudziłam się za oknem było już ciemno.Spojrzałam na wyświetlacz telefonu była 23:38.Wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni gdyż mój brzuch dał mi jasno do zrozumienia że jest głodny.Wyciągnęłam z lodówki dzisiejszą lazanie, włożyłam ją do mikrofalówki i zjadłam.Potem wzięłam prysznic i wróciłam do pokoju .Nie miałam już w planach iść spać.Postanowiłam spróbować odrobić lekcję ale moje myśli był zaplątane czymś innym.Między innymi chłopakiem o cudownych brązowych oczach i kilkudniowym zaroście.Zayn.Dlaczego wrócił?Dlaczego wywołało to tak wiele wspomnień?
####################
Obudziłam się, nie sądziłam że wtedy wieczorem jeszcze zasnęłam chyba nigdy nie spałam tak długo.Zerknęłam przez okno  prószył śnieg.Jeszcze niecałe 2 dni i przerwa świąteczna i święta.Kocham święta Bożego Narodzenia zawsze wyjeżdżamy dzień przed wigilią do dziadków i jesteśmy tam przez całe święta.U dziadków zawsze jest dużo osób.Panuje wielki harmider.Dzieci bawią się zabawkami, kobiety plączą się po kuchni, a faceci siedzą i rozmawiają.Ale kiedy dochodzi do uroczystej kolacji wszyscy czekają na pierwszą gwiazdkę i siadają do uczty.Dlatego bardzo kocham te święta spędzamy je w rodzinnej cudownej atmosferze.
Szybko ubrałam się w kremowe rurki i fioletową koszulę.Zeszłam na dół na śniadanie.
-Dzień dobry [t.i]-powiedziała mama
-Cześć, dlaczego nie obudziłaś mnie na obiad?-zapytałam mojej mamy
-Tak, słodko spałaś że nie chciałam cię budzić -powiedziała i podała  mi tosty i jajecznicę.Szybko zjadłam śniadanie i ruszyłam do szkoły.Kiedy byłam już przy szkole zobaczyłam kogoś kogo nie chciałam zobaczyć.Przy drzwiach stał Zayn.Co ja mam niby zrobić?Nie mam zamiaru opuścić szkoły przez niego!Oraz rodzice będą źli, a poza tym nie mam gdzie pójść.Pewnym krokiem ruszyłam w stronę szkoły.Starałam się wtopić w tłum.
-[T.I]-krzykną Zayn-możemy porozmawiać?
-Proszę cię, daj mi spokój-powiedziałam
-Porozmawiajmy-krzykną 
-Sorki ale się śpieszę- powiedziałam
-Będę tu na ciebie czekał po twoich lekcjach-powiedział Zayn
Westchnęłam.
XXX.OCZAMI ZAYNA.XXXXX
Nie rozumiem czemu [T.I] nie chcę ze mną gadać.Przecież to ona nie odpisała ani razu na jakiś list, nie odbierała telefonów.Po prostu odsunęła się ode mnie.A teraz nie chce gadać, nic z tego nie rozumiem.Dlatego najważniejsze jest z nią teraz pogadać.
Miałem już wychodzić ze szkoły kiedy ktoś mnie zawołał.
-Zayn-krzykną Kyle mój przyjaciel z podstawówki.-Co ty robisz w tym dennym miasteczku?
-Kyle, cześć przyjechałem do ciotki i babci-powiedziałem
-Widać nie tylko, jak  chcesz spróbuję pogadać z [t.i]-powiedział 
-Dzięki, miło by było-powiedziałem-A ty jak tobie się układa?
-W porządku-powiedział
-Dalej lecisz na Kate?-zapytałem
-Boże stary to dawno i nie prawda poza ty jestem z Megan-powiedział
-O to gratulację, dobra będę się zmywał, ojciec niby ma dziś przyjechać-powiedziałem
-A ty zostajesz tu na święta cz na dłużej?-zapytał
-Wszystko zależy od[t.i]-powiedziałem
-Ok to ja będę leciał-powiedział kiedy zadzwonił dzwonek.
Kyle pobiegł w głąb szkoły a ja wróciłem do domu.

^^^^^^^^OCZAMI [T.I]^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^-^
Nadszedł czas lunchu.Kiedy szłam razem z Megan podszedł do nas Kyle.
-Cześć [t.i]-powiedział Kyle dawny najlepszy przyjaciel Zayna
-Hej Kyle co tam?-zapytałam
-Wiesz że Zayn wrócił-powiedział i nie zabrzmiało to jak pytanie tylko zdanie twierdząc
-Tak zorientowałam się zdążyłam się z nim ze dwa razy spodkać-powiedziałam
-Wiesz ze bardzo się za tobą stęsknił i powinnaś sobie uświadomić że do 18 roku życia decydował za niego ojciec więc nie mógł przyjechać-powiedział
-Co ty jego adwokat czy co?-zapytałam z kpiną-Jak mam słuchać tłumaczeń to tylko z jego ust-dodałam i ruszyłam szybciej na stołówkę.Niestety Megan nie poszła szybciej ze mną tylko rozmawiała z Kylem.Dzięki Megan.
Wzięłam jedzenie i usiadłam przy stoliku razem z Lily, Samem,Tomem, Kate,Jerrym,Megan i niestety z  Kylem.

&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
Dlaczego zawsze jest tak że jeśli chcesz aby lekcje się jak najszybciej skończyły to minuty są jak godziny.A jak chcesz żeby lekcje się dłużyły to masz wrażenie że siedziałaś w szkole niecałe 15 minut.Tak było i tym razem, czułam się jakby lekcje trwały zaledwie pół godziny.Strasznie ale to strasznie bałam się spotkanie z Zaynem.Nie wiem czemu ale się bałam.Szłam korytarzem jak naj wolniej ale to i tak nic nie dało bo w końcu wyszłam na dziedziniec tam przy bramie zobaczyłam Zayna.Rozmawiał z chłopakami.Przeszłam szybko przez dziedziniec a może uda mi się uciec-pomyślałam.Lecz mój plan legł w gruzach.
-[T.I] mieliśmy chyba o czymś porozmawiać-powiedział Zayn kiedy już miałam iść w stronę domu-Sorry chłopaki ale muszę pogadać do zobaczenia-dodał i podszedł do mnie
-To gdzie chcesz iść pogadać?-zapytał Zayn
-Bez różnicy-powiedziałam-Ale opowiedz mi na jedno pytanie Dlaczego?Rozumiem wyjechałeś ale dlaczego ani razu do mnie nie napisałeś, zadzwoniłeś, pisałam do ciebie wiele listów ty ani razu nie odpisałeś więc ja dałam sobie spokój.Dlaczego kiedy wyjechałeś miałeś mnie gdzieś?
Zayn nagle się zatrzymał i zaczął wpatrywać w jeden punkt na chodniku.Jednak po chwili powiedział,
-Ale to ja nie dostałem od ciebie ani jednego listu, nie dostałem nawet od ciebie kartki świątecznej.A do ciebie wysłałem kupę listów-powiedział
-Ale, ale jak to możliwe-powiedziałam-O co w tym chodzi Zayn?
-Wiesz przed wyjazdem usłyszałem rozmowę twojej mamy z moim ojcem, usłyszałem tylko jak mówili że będzie lepiej jeśli będą robić wszystko abyśmy nie utrzymywali kontaktów.Zignorowałem to, ale teraz wszystko układa się w logiczną całość-powiedział Zayn
-Zayn ja nie mogę w to uwierzyć jak oni mogli nam to zrobić?-powiedziałam ze łzami w oczach,Jak własna matka może zrobić taką rzecz dziecku?Zastanawiam się jak, jak ona mogła?
-Spokojnie [t.i]wszystko się ułoży-pocieszał mnie Zayn-Chcesz wrócić do domu czy gdzieś?-zapytał
-Najlepiej by było gdybyśmy poszli do ciebie-powiedziałam 
Zayn kiwną głową i poszliśmy do domu Joanny i Helen.
Tam zrobiliśmy sobie gorącą czekoladę i poszliśmy do pokoju Zayna.
-Tak wiele cudownych wspomnień-powiedziałam kiedy Zayn otworzył drzwi swojego pokoju, odrazu żuciłam się na jego łóżko
Zayn się tylko zaśmiał i położył obok mnie.
-Zayn co teraz będzie?-zapytałam jak mała dziewczynka
-Będzie dobrze-powiedział
-Zostawisz mnie tutaj i wyjedziesz?-zapytałam znowu
-Jak mam gdzieś wyjeżdrzać to tylko z tobą-powiedział i  przysuną się tak że stykaliśmy się nosami.Nagle złączył nasze usta w pocałunku.Jego usta smakowały wanilią.Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie, ale niestety ktoś wszedł do pokoju.
-Przepraszam, ale przyszedł twój ojciec Zayn i twoja matka [t.i]-powiedziała Joanna poważnie, ale byłam pewna że kiedy się odwróciła zaczęła się uśmiechać
-Zayn nie chcę z nimi rozmawiać, nie wiem czy potrafię im wybaczyć-powiedziałam
-Spokojnie, razem to przejdziemy możemy wyjechać, możemy wszystko bo mamy siebie [t.i]-powiedział-Kocham cię!
-Ja ciebie też kocham Zayn-powiedziałam.Teraz już wiem że mnie nie zostawi i też dobrze wiem że wszystko się ułoży bo on jest przy mnie!

KONIEC

A WIĘC KOCHANI!
Z OKAZJI ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ŻYCZĘ WAM POGODNYCH, CUDOWNYCH,WYPEŁNIONYCH RODZINĄ ATMOSFERĄ ŚWIĄT.NIE ZAPOMINAJCIE O TYM ŻE NAJLEPSZE PREZENTY UKRYTE SĄ W SERCACH.
Myślę że przed nowym rokiem dodam jakiś rozdział więc na nowy rok życzeń wam jeszcze nie składam.

A teraz PRZEPRASZAM MIAŁO BYĆ ŚWIĄTECZNIE A JAK WYSZŁO PRZEPRASZAM ZEPSUTY PREZENT POD KONIEC JAK KOŃCZYŁAM PISAĆ TO JUŻ CHCIAŁAM TO WSZYSTKO USUNĄĆ ALE JAK JUŻ OBIECAŁAM TO JUŻ DODAM.WIĘC JESZCZE  RAZ PRZEPRASZAM ALE TO WSZYSTKO WINA tej piosenki Link.
Chciałabym abyście powiedzieli tak szczerze co o tym sądzicie!

Ok no to 

WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANI!!!!!  


XX SZCZYPIOREK